NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Zawód: Bloger

Kiedyś byli porównywani do programistów oraz no-lifeów. Dziś są trendy, sexy i cool. Pokazują się zawsze i wszędzie. Kiedyś piszący o zerwaniu z chłopakiem, dodając do tego serduszka. Dziś profesjonalnie tworzą content, aby się na nim wybić. I zarobić. Kiedyś siedzący tylko i wyłącznie w domu, podpisujący się pseudonimami. Dziś ich zdjęcia są na pierwszych stronach blogów, a oni sami jak najczęściej pokazują się “w realu”. Blogerzy. O zmianie podejścia do życia. O zmianie tego, jak są postrzegani.

Bloger kiedyś...

Ciężko stwierdzić, kto był pierwszym polskim blogerem, choć my obstawialibyśmy Piotra “VaGlę” Waglowskiego. Łatwiej natomiast przedstawić, jak wyglądała blogosfera jakieś 10 lat temu. W całkiem zgrabną historię udało się to zebrać Andrzej Rysuje. Uważajcie tylko, bo link i historia zawiera lokowanie produktu. Niestety nie dostaliśmy za to grosza.



Pamiętamy czasy, kiedy blog w Polsce oznaczał miejsce, gdzie dziewczynki pisały o swoich rozterkach miłosnych, używając dziwnie sformułowanych i wyglądających zdań. Kojarzymy doskonale, jak się mówiło, że u nas to bieda, że głupie i służy tylko i wyłącznie do pisania farmazonów... a w Stanach to mają profesjonalne blogi firmowe, ale takie cuda nigdy do nas nie dotrą. Pamiętamy też, jak sami twierdziliśmy, że pisanie bloga jest bez sensu.

Blogerka/Bloger - pojęcie to oznaczało w tamtym czasie albo 12-latkę ubierającą się w różowe sukienki z kokardami na głowie, piszącą do swojego chłopaka “KoFfAm CiĘ” albo masturbujących się w ciemnym pokoju, zapomniany przez świat i własną matkę, facetów grający w RPGi. To było takie lekkie wykluczenie społeczne. Mówiło się, że tacy ludzie nie mają życia “w realu”. Siedzą i piszą sobie swojego blogaska. I niestety musimy przyznać, że było w tym trochę racji. Taka też wizja dominowała w ówczesnym przekazie medialnym.

Czasy się zmieniły. Blogerzy też.

Przez kilka lat zmienił się sposób komunikacji między ludźmi. Duża ilość interakcji międzyludzkich została przeniesiona do “internetów”. Dzięki temu, zaczęli pojawiać się blogerzy, którzy pisali z sensem i nie ukrywali się pod pseudonimami. Tylko tak naprawdę kto o nich wiedział? Kto traktował ich poważnie? Nikt. Było to raczej hobby. Nikt z nich się nie wychylał. Robili swoje i po cichu liczyli na sławę.

Profesjonalizacja blogów, wartościowe treści i pieniądze pojawiły się z biegiem lat i kilobajtów Dla nas moment w którym blogosfera zaczęła się zmieniać na dobre, stał się początkiem zjawiska o nazwie “kultu amatora”. W internecie każdy może być kimś. Nie ważne, czy się na czymś znasz, czy nie, jeśli się dobrze wykreujesz, to jesteś ekspertem. Dziś filmiki vlogera, który mówi o niczym, zbierają więcej odsłon niż przetworzone specjalnie na potrzeby internetu materiały z mediów profesjonalnych. Ludzie “z internetów” przestali się siebie wstydzić i wyszli do swoich fanów, zaczęli się pokazywać. Czy to dobrze? Nie wiemy. Chyba tak.



Zjawisko jest całkiem ciekawe. Spójrzcie na przykład na Mediafuna. Nie wygląda jak Olivier Janiak, jego filmiki nie są majstersztykiem montażysty, ma łosia na ścianie i kilka zabawnych koszulek, w których występuje, nie skończył wyższej uczelni (do czego sam się przyznał ) ani żadnego innego MBA, NLP, PKB ani NBA. ;). A po pierwsze ludzie go oglądają, zapraszają na konferencje. Niedługo będzie nawet prowadził zajęcia na uczelni, której kiedyś nie ukończył. Występował w telewizji. Mogliście go oglądać w outdoorowych kampaniach reklamowych. Dziwne, prawda? Do tego nie boi się pokazywać swojej twarzy i organizuje własną konferencję, gdzie po prostu jest gwiazdą. Praktyka, drodzy Państwo. Praktyka i doświadczenie. Gdyby skończył studia, szukałby pewnie dziś pracy w call center lub na kasie (nie, nie mamy nic do osób pracujących w call center i na kasie!).Taka polska wersja od pucybuta do milionera. Mamy wiele takich przypadków. Kominka opisywać nie będziemy, bo to już nudne i mielone wszędzie.

Nad tym, czy istnieje coś takiego jak blogosfera i kim jest bloger, zastanawiamy się nie tylko my. Możecie o tym przeczytać tutaj , tutaj i tutaj.

Nie kopie się co prawda leżącego, ale nawet poważne (wydawałoby się) medium jakim jest serwis Wyborcza.biz, publikuje ranking, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nawet tą wirtualną. Stwierdzili tylko, że "Nie interesowało nas, co spełnia definicję bloga i nie weryfikowaliśmy listy pod tym kątem".

Kult amatora.

O tym już wspomnieliśmy. Jest bardzo dużo blogów, które nie mają pokrycia w wiedzy, doświadczeniu. Zdajemy sobie sprawę, że na starcie nie można mieć doświadczenia, ale trzeba mieć pokorę. Śmieszy nas, kiedy widzimy, że Niekryty Krytyk wydaje książkę. Owszem, ma bardzo znany program na YouTube, swój program w Zetce. Ma miliony odsłon. I co z tego? Co trzeci filmik z jego udziałem już nas nie śmieszy, choć nabija wyświetlenia. Ale książka? Jakoś zawsze mieliśmy wrażenie, że książki powinni pisać ludzie, którzy mają coś do przekazania. Kasy z tego nie ma. Statystyki tradycyjnie rozumianego czytelnictwa lecą na łeb, na szyję. Jak dla nas wydanie książki jest oznaką statusu “w branży”. Rozumiemy, że książkę może napisać np. Maciek Tesławski, blogujący o Filozofii Marketingu. Lata doświadczenia zawodowego przelane na papier. Ok. On ma co pisać i czym się dzielić. A Niekryty Krytyk?



Boli nas serce, że sprzedaje się tylko treść na poziomie Faktu i Superaka, poważniejsze/ambitniejsze/bardziej wartościowe teksty są olewane. Lepiej klika się wpis ze zdjęciami kobiety jeżdżącej na koniu w stroju kąpielowym. Miazga. Czy, aż tak bardzo potrzebujemy samej rozrywki i bezmyślnych akcji. Czy, aż tak bardzo potrzeba chwalić tych, co tylko nas rozśmieszają?

A jak jest z “wpływowością” blogerów? Zastanawiał się nad tym choćby Tomasz Machała na Blog Forum Gdańsk i pytał (zaczepiając w ten sposób Tomasza Lisa): skoro blogerzy są tak wpływowi, to dlaczego np. w Newsweeku nie znajdzicie żadnego blogerskiego testu?

Wyjdźmy na ulicę!

Cieszy nas fakt, że ostatnio da się zauważyć nowy, ciekawy nurt w blogosferze. Blogerzy zaczynają wychodzić do ludzi. Rock i Rojo, Lekko Stronniczy, wspólne gotowanie kulinarek (to nie jest chyba obraźliwe określenie - jeśli jest - dajcie znać), czy grupowe zakupy szafiarek. Blogerki i blogerzy chcą się integrować, pokazywać się publicznie, być zapraszani i chwaleni. Odwiedzać telewizję śniadaniową, pokazać się na 30 sekund w telewizji informacyjnej. Mimo, że media tradycyjne ciągle uważają blogerów za dziwny i niebezpieczny (dla nich) ruch, który zabiera im widzów/czytelników. Mimo, że blogerzy ciągle są traktowani jak ciekawostka - skaczące w zoo małpki w rytm muzyki. Cieszymy się że blogerka/bloger powoli staje się człowiekiem. :)

Fajnie, że są takie inicjatywy jak Blog Forum Gdańsk , jak spotkania blogerów w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Toruniu i Wrocławiu zapoczątkowane przez Ilonę Patro z Blogostrefy . Szkoda, że narazie to są tylko spotkania hermetyczne. Branża z branżą o branży dla branży. Z czasem mamy nadzieję będzie się to zmieniać. My także robimy takie spotkania. I zmieniamy. Powoli. Na nasze spotkania zapraszamy lokalnych dziennikarzy, przedstawicieli agencji reklamowych/pijarowych/interaktywnych. Żeby przekonali się, że blogerka/bloger, to nie żadne nadprzyrodzone zjawisko, że można z nim pogadać. Może dzięki temu uratujemy świat przed kolejnym mailem zaczynającym się od słów: “Drodzy Państwo”, wysłanym do osoby, która prowadzi blog sama.

Właśnie organizacja kolejnej edycji skłoniła nas do napisania tego artykułu. Żeby pokazać Wam, jak postrzeganie zjawiska blogowania zmieniło się na przestrzeni raptem kilku lat. Liczymy na garść Waszych doświadczeń i przemyśleń.

Jeśli jesteś blogerem, dziennikarzem, “osobą z branży” i chciałbyś na żywo poznać ludzi, których czytasz lub lubisz ich fanpage, to zapraszamy Cię na Filmowe Pogaduchy Blogerów. We Wrocławiu. Za darmo. ;) Formuła spotkania jest już nieco bardziej otwarta - nie możemy od razu wypuścić blogerów do ludzi. Przecież to takie dzikie bestie!

Info o Pogaduchach Blogerów znajdziecie u nas. Na studiumprzypadku.com. O tutaj. http://studiumprzypadku.com/filmowe-pogaduchy-blogerow/
Trwa ładowanie komentarzy...